Jest
godzina 3:20. Kolejna nocka z głowy. Ból przyczepił się do
moich nóg dwa tygodnie temu. Jak rzep do psiego ogona. Że też nie
miał do kogo ...
Próbowałam
poczytać książkę. Kiedy dotarło do mnie, że to samo zdanie
czytam już chyba piąty raz – odpuściłam.
"Czwarta
nad ranem, może sen przyjdzie ... ".
Nie
przychodzi ...
"... Już piąta, może sen przyjdzie ..."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz