Obserwatorzy

poniedziałek, 30 listopada 2015

Czwarta nad ranem...

Jest godzina 3:20.  Kolejna nocka z głowy. Ból przyczepił się do moich nóg dwa tygodnie temu. Jak rzep do psiego ogona. Że też nie miał do kogo ...
Próbowałam poczytać książkę. Kiedy dotarło do mnie, że to samo zdanie czytam już chyba piąty raz – odpuściłam.

"Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie ... ".

Nie przychodzi ...

"... Już piąta, może sen przyjdzie ..."







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz