Obserwatorzy

niedziela, 29 listopada 2015

(10)

Czekając na badanie, w głowie kłębiła jej się tylko jedna myśl - czy uda się przez to przejść bez znieczulenia? Nagle z gabinetu badań wychodzi mały chłopiec. Może mieć jakieś sześć, siedem lat, nie więcej. Podchodzi do niego mama a ten:
- Fajnie było. Pani dała mi stopery do uszu, tylko trochę pukało. I cały czas ze mną gadała.
Matko kochana, skoro to dziecko przeszło badanie bez paniki i strachu to co ona ma teraz zrobić ? Spanikować i poprosić o znieczulenie ? O żesz ... No to ma zagwozdkę na maksa. Nie! Spróbuję jakoś to przejść. Sama, bez pomocy. Mały chłopiec się nie bał a ona, stara baba będzie panikować? Wstyd. Po prostu musi i już. Może jej odwaga wzięła się z tego, że przed wyjazdem ze szpitala zaaplikowano silny lek na uspokojenie ? Nie ważne, może. Grunt, że działa !
No i się udało. Przełamała strach przed wjazdem do tunelu. Chociaż jeden pozytyw w tej całej sytuacji. Kto by pomyślał...

Teraz siad płaski na wózek, karetka, jazda figurowa przez miasto i znów ląduję w szpitalnym łóżku. A tam czeka na nią kolejna butla sterydów, po których tak pięknie giną zmarszczki na twarzy. Porządnie spuchnięta, to i gładka jak tafla szkła ;-)

I znowu wieczór. Mija kolejny dzień a ona w dalszym ciągu nie wie, co się z nią stało ...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz