Czekając
na badanie, w głowie kłębiła jej się tylko jedna myśl - czy uda
się przez to przejść bez znieczulenia? Nagle z gabinetu badań
wychodzi mały chłopiec. Może mieć jakieś sześć, siedem lat,
nie więcej. Podchodzi do niego mama a ten:
-
Fajnie było. Pani dała mi stopery do uszu, tylko trochę pukało. I
cały czas ze mną gadała.
Matko
kochana, skoro to dziecko przeszło badanie bez paniki i strachu to
co ona ma teraz zrobić ? Spanikować i poprosić o znieczulenie ? O
żesz ... No to ma zagwozdkę na maksa. Nie! Spróbuję jakoś to
przejść. Sama, bez pomocy. Mały chłopiec się nie
bał a ona, stara baba będzie panikować? Wstyd. Po prostu musi i
już. Może jej odwaga wzięła się z tego, że przed wyjazdem ze
szpitala zaaplikowano silny lek na uspokojenie ? Nie ważne, może.
Grunt, że działa !
No
i się udało. Przełamała strach przed wjazdem do tunelu. Chociaż
jeden pozytyw w tej całej sytuacji. Kto by pomyślał...
Teraz
siad płaski na wózek, karetka, jazda figurowa przez miasto i znów
ląduję w szpitalnym łóżku. A tam czeka na nią kolejna
butla sterydów, po których tak pięknie giną zmarszczki na twarzy.
Porządnie spuchnięta, to i gładka jak tafla szkła ;-)
I
znowu wieczór. Mija kolejny dzień a ona w dalszym ciągu nie wie,
co się z nią stało ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz