Obserwatorzy

piątek, 27 listopada 2015

(8)

Jest jutro a ona wciąż nie wie, co się ze nią stało. Rano wpadł lekarz, pomachał jej rękami, nogami, obstukał młoteczkiem.
- Trwają badania, proszę czekać cierpliwie.
No to się nagadał. A ona głęboko w czarnej ... Nawet najgorsza wiadomość byłaby lepsza niż to czekanie.
Po chwili przyszła pani rehabilitantka. Pomyślała sobie, że skoro każą ćwiczyć to nic takiego strasznego się z nią nie dzieje. A jednak ... najprostsze ćwiczenia sprawiały masę trudności. Uniesienie ręki czy nogi kilka centymetrów do góry wymaga ogromnego fizycznego wysiłku. Nigdy nie była wyjątkowo wysportowana, ale na litość boską... wszystko ma swoje granice. Gimnastyka sprawia, że łapie totalnego doła. A jeżeli tak już zostanie? Co wtedy ? Dzieci, dom, praca, studia... jak to wszystko poukłada ? Telefon się urywa. Bliscy, znajomi, wszyscy powtarzają, że będzie dobrze, że z tego wyjdzie ... banały, no ale co mają mówić. Nie ogarnia ! Tego jest już za dużo nawet na taką stonkę jak ona.

Wieczorem pozwolono jej w końcu wziąć prysznic. Pani pielęgniarka zapakowała ją i cały jej majdan na wózek i pojechały. No i znowu dół... Puściły nerwy i łzy popłynęły jak wodospad. Najwidoczniej kobieta wiedziała, że tak może być. Wszystko wcześniej przygotowała. Zanim zdążyła cokolwiek pomyśleć, było po kąpieli. Doskonale wiedziała, że pielęgniarki są tam od tego, żeby pomagać. Ale co ona tu robi ?
Emocje pomału z niej zeszły i zaczęła przyglądać się łazience. Wejście pod prysznic jest bezpośrednio z korytarza. Przez to pomieszczenie przechodzi się do toalety (niby są drzwi, ale ktoś wyciągnął klamkę) i dalej wychodzi bezpośrednio na korytarz. Kto ma ochotę i sprawne nogi może sobie pobiegać w kółeczko. I gdzie tu miejsce na trochę intymności ? Pełna koedukacja ze wszech stron.
Pielęgniarka zauważyła z jakim zainteresowaniem przygląda się drzwiom i powiedziała:
- Tak to tutaj jest, (pi,pi,pi.... nie do powtórzenia).

Nieźle rozbawiła je ta sytuacja.Pierwszy raz od kiedy tu trafiła udało jej się zapomnieć, chociaż na moment, o strachu i niemocy. I kto by pomyślał... wszystko za sprawą koedukacji ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz