Obserwatorzy

wtorek, 1 grudnia 2015

(11)

Kolejny dzień i kolejna świta zawitała do sali około dziewiątej. Przewodzi im starszy (dużo starszy) pan. Słyszała, że ordynator neurologii jest już wiekowym człowiekiem, ale ... nie myślała, że aż tak. Podszedł do jej łóżka a lekarz prowadzący poopowiadał mu o tym, w jakim stanie trafiła do szpitala, jakie badania ma już wykonane i że w dalszym ciągu czekają na wynik rezonansu. Popatrzył na nią przez chwilę i przemówił (głos miał równie słaby i wiekowy jak on sam):
- Proszę się przejść.
Zrobiła kilka kroków niebezpiecznie chwiejąc się na boki. Tak naprawdę nawet na to nie patrzył. Zwrócony w zupełnie innym kierunku mówi:
- Do domu.
Tylko tyle? Do domu? A kto do cholery w końcu powie, o co w tym wszystkim chodzi? Naraz, ściszonym głosem, odzywa się jeden z towarzyszących mu lekarzy.
- Ale panie ordynatorze, dzisiaj podłączamy pani ostatnią dawkę leku.
- To jutro - odparł gwiazdor neurologii człapiąc do kolejnej pacjentki.
- Tą dzisiaj pionizujemy.
Zrozumiała już dawno, że dla większości lekarzy pacjenci są kolejnym przypadkiem medycznym, ale czy nie należy im się chociaż trochę szacunku? Zwykłej ludzkiej życzliwości?
- Ale panie ordynatorze - odzywa się ten sam młody lekarz - pani jest po wylewie i krwiak mózgu się nie wchłania.
- No to niech leży.
Nie, to już było ponad jej siły. Ten człowiek zupełnie nie ogarnia, co się tutaj dzieje. Gdyby nie jego świta, która na szczęście panuje nad sytuacją, miałaby przerwane leczenie a jej sąsiadka... być może przerwane życie.
Byle do jutra i ani minuty dłużej. Niech się dzieje co chce. Wypisuje się na własne żądanie.
Całej tej sytuacji przyglądała się druga z sąsiadek niedoli. Kobieta starsza od niej o czterdzieści lat. Jest po kilku wylewach, ma problemy z chodzeniem.
- Nie przejmuj się dziecko. Jutro pójdziesz do domu i od razu będziesz o niebo zdrowsza. Nie ma co tutaj siedzieć. Ten stary ma już większą sklerozę ode mnie a do tego głuchy jak pień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz