Obserwatorzy

czwartek, 12 listopada 2015

(5)

Zaczął się długo wyczekiwany weekend. Miała jechać w góry a trafiła do ... Góry. Żartownisie z karetki oddali ją w ręce personelu medycznego oddziału ratunkowego pobliskiego szpitala. No i się zaczęło. Miliony pytań, hektary badań. Podpięli kroplówkę po czym usłyszała: tomograf głowy. Do tej pory kurczowo uczepiona była myśli, że to tylko kłopoty z lewymi kończynami. No może trochę z mową, ale to pewnie stres zrobił swoje... Ale tomograf ? No to teraz wystraszyli ją na dobre.
Chwilę zadumy przerwało szarpnięcie łóżkiem.
- No to jedziemy - powiedział co najmniej dziwnie wyglądający koleś. No i się zaczęło. Kręte korytarze, ciemnie światło i ta przerażająca cisza przerywana piszczącymi kołami łóżka. Pan sanitariusz też nie dodawał otuchy. Za krótkie spodnie, dziwny fartuch i kretyński uśmiech przyklejony do twarzy. Pewnie próbował być miły, ale w tej chwili nawet pogodne dziecko miałoby dla niej twarz mordercy.
Nastąpił kres wyprawy. Jasny pokój, miła pani... Czy nie jest zbyt miła ? We wszystkim próbowała doszukać się podstępu. Nikt niczego nie chciał jej powiedzieć. Słyszała tylko - trwają badania, proszę uzbroić się w cierpliwość. Bla, bla, bla ... 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz