Obserwatorzy

sobota, 28 listopada 2015

(9)

Dziś poniedziałek. Nie da się tego ukryć. Od samego rana poruszenie na korytarzu. Pielęgniarki biegają, co chwilę pokazuje się jakiś lekarz. Wszyscy niecierpliwie czeka na wizytę. Około dziewiątej wchodzi świta. Mówią o przeprowadzonych badaniach tak jasno, jakby się na tym znała. Zrozumiała jedynie, że tomograf, który wykonano zaraz po przyjęciu do szpitala, nie wykazał niczego niepokojącego. Kiedy już tak sobie mądrze porozmawiali usłyszała, że dziś zrobią jej jeszcze rezonans i wtedy wszystko powinno się wyjaśnić.
Co takiego ma się wyjaśnić? Dlaczego nikt nic sensownego do tej pory nie powiedział ? Czara goryczy zaczyna się przelewać... To wszystko trwa już zbyt długo. Bo ile można żyć w niepewności? Ma guza a może innego raka ? O co w tym wszystkim do cholery chodzi ?
Koło południa przychodzi lekarz i mówi, ze szpitalny rezonans ma awarię i muszą jechać do przychodni na drugi koniec miasta. No pięknie, jeszcze tego brakowało.
- Panie doktorze, mam stwierdzoną klaustrofobię.
- Na pewno nie da pani rady ? Znieczulenie to będzie kolejne obciążenie dla organizmu. Może umówimy się tak: dostanie pani leki i spróbujemy. Jeżeli jednak nie uda się wykonać spokojnie badania znieczulimy panią.
- No ok. Robicie to na swoją odpowiedzialność.
Zaraz po tym, jak wyszedł lekarz, wpadło do sali dwóch ratowników medycznych. Dosłownie: wpadło. Otworzyli z takim impetem drzwi, że ze strachu zaparło jej dech w piersiach. Jeden trzymał w garści jakieś dokumenty, drugi podjechał wózkiem i mówi:
- No to jedziemy.
Rajd Paryż - Dakar to nic, w porównaniu z tempem pokonywania przez tych panów szpitalnych zakrętów. Kilka chwil i już siedziała w karetce. Kiedy wyjechali za bramę szpitala kierowca włączył sygnał dźwiękowy.
- Będziemy szybciej.
Dla nich to zabawa a ona ... miała jazdę ;-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz