Wrócili
na oddział ratunkowy - ona, opatulona kocem jak kokon nocnej ćmy i
dziwny pan. Dostała swój osobisty parawan, kolejną kroplówkę i
masę czasu do przemyśleń. Cóż, jak chce się chorować w nocy to
tak później jest.
Po kilku godzinach (za oknem już świeciło słońce)
pojawiła się pani neurolog. Popytała, pogadała, postukała
młoteczkiem w kolana i łokcie, i mówi:
-
Byłoby lepiej, gdyby coś panią bolało. Będzie przyjęcie na neurologię.
A miało być tak pięknie: ukochany wodospad Szklarki, obiad z widokiem na Śnieżkę, wieczorem basen... W sumie basen ma i tutaj, gorzej z wodospadem i górami ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz