Obserwatorzy

piątek, 13 listopada 2015

(6)

Wrócili na oddział ratunkowy - ona, opatulona kocem jak kokon nocnej ćmy i dziwny pan. Dostała swój osobisty parawan, kolejną kroplówkę i masę czasu do przemyśleń. Cóż, jak chce się chorować w nocy to tak później jest. 
Po kilku godzinach (za oknem już świeciło słońce) pojawiła się pani neurolog. Popytała, pogadała, postukała młoteczkiem w kolana i łokcie, i mówi:
- Byłoby lepiej, gdyby coś panią bolało. Będzie przyjęcie na neurologię.

A miało być tak pięknie: ukochany wodospad Szklarki, obiad z widokiem na Śnieżkę, wieczorem basen... W sumie basen ma i tutaj, gorzej z wodospadem i górami ;-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz