Obserwatorzy

poniedziałek, 30 listopada 2015

Czwarta nad ranem...

Jest godzina 3:20.  Kolejna nocka z głowy. Ból przyczepił się do moich nóg dwa tygodnie temu. Jak rzep do psiego ogona. Że też nie miał do kogo ...
Próbowałam poczytać książkę. Kiedy dotarło do mnie, że to samo zdanie czytam już chyba piąty raz – odpuściłam.

"Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie ... ".

Nie przychodzi ...

"... Już piąta, może sen przyjdzie ..."







niedziela, 29 listopada 2015

(10)

Czekając na badanie, w głowie kłębiła jej się tylko jedna myśl - czy uda się przez to przejść bez znieczulenia? Nagle z gabinetu badań wychodzi mały chłopiec. Może mieć jakieś sześć, siedem lat, nie więcej. Podchodzi do niego mama a ten:
- Fajnie było. Pani dała mi stopery do uszu, tylko trochę pukało. I cały czas ze mną gadała.
Matko kochana, skoro to dziecko przeszło badanie bez paniki i strachu to co ona ma teraz zrobić ? Spanikować i poprosić o znieczulenie ? O żesz ... No to ma zagwozdkę na maksa. Nie! Spróbuję jakoś to przejść. Sama, bez pomocy. Mały chłopiec się nie bał a ona, stara baba będzie panikować? Wstyd. Po prostu musi i już. Może jej odwaga wzięła się z tego, że przed wyjazdem ze szpitala zaaplikowano silny lek na uspokojenie ? Nie ważne, może. Grunt, że działa !
No i się udało. Przełamała strach przed wjazdem do tunelu. Chociaż jeden pozytyw w tej całej sytuacji. Kto by pomyślał...

Teraz siad płaski na wózek, karetka, jazda figurowa przez miasto i znów ląduję w szpitalnym łóżku. A tam czeka na nią kolejna butla sterydów, po których tak pięknie giną zmarszczki na twarzy. Porządnie spuchnięta, to i gładka jak tafla szkła ;-)

I znowu wieczór. Mija kolejny dzień a ona w dalszym ciągu nie wie, co się z nią stało ...



sobota, 28 listopada 2015

(9)

Dziś poniedziałek. Nie da się tego ukryć. Od samego rana poruszenie na korytarzu. Pielęgniarki biegają, co chwilę pokazuje się jakiś lekarz. Wszyscy niecierpliwie czeka na wizytę. Około dziewiątej wchodzi świta. Mówią o przeprowadzonych badaniach tak jasno, jakby się na tym znała. Zrozumiała jedynie, że tomograf, który wykonano zaraz po przyjęciu do szpitala, nie wykazał niczego niepokojącego. Kiedy już tak sobie mądrze porozmawiali usłyszała, że dziś zrobią jej jeszcze rezonans i wtedy wszystko powinno się wyjaśnić.
Co takiego ma się wyjaśnić? Dlaczego nikt nic sensownego do tej pory nie powiedział ? Czara goryczy zaczyna się przelewać... To wszystko trwa już zbyt długo. Bo ile można żyć w niepewności? Ma guza a może innego raka ? O co w tym wszystkim do cholery chodzi ?
Koło południa przychodzi lekarz i mówi, ze szpitalny rezonans ma awarię i muszą jechać do przychodni na drugi koniec miasta. No pięknie, jeszcze tego brakowało.
- Panie doktorze, mam stwierdzoną klaustrofobię.
- Na pewno nie da pani rady ? Znieczulenie to będzie kolejne obciążenie dla organizmu. Może umówimy się tak: dostanie pani leki i spróbujemy. Jeżeli jednak nie uda się wykonać spokojnie badania znieczulimy panią.
- No ok. Robicie to na swoją odpowiedzialność.
Zaraz po tym, jak wyszedł lekarz, wpadło do sali dwóch ratowników medycznych. Dosłownie: wpadło. Otworzyli z takim impetem drzwi, że ze strachu zaparło jej dech w piersiach. Jeden trzymał w garści jakieś dokumenty, drugi podjechał wózkiem i mówi:
- No to jedziemy.
Rajd Paryż - Dakar to nic, w porównaniu z tempem pokonywania przez tych panów szpitalnych zakrętów. Kilka chwil i już siedziała w karetce. Kiedy wyjechali za bramę szpitala kierowca włączył sygnał dźwiękowy.
- Będziemy szybciej.
Dla nich to zabawa a ona ... miała jazdę ;-)


piątek, 27 listopada 2015

(8)

Jest jutro a ona wciąż nie wie, co się ze nią stało. Rano wpadł lekarz, pomachał jej rękami, nogami, obstukał młoteczkiem.
- Trwają badania, proszę czekać cierpliwie.
No to się nagadał. A ona głęboko w czarnej ... Nawet najgorsza wiadomość byłaby lepsza niż to czekanie.
Po chwili przyszła pani rehabilitantka. Pomyślała sobie, że skoro każą ćwiczyć to nic takiego strasznego się z nią nie dzieje. A jednak ... najprostsze ćwiczenia sprawiały masę trudności. Uniesienie ręki czy nogi kilka centymetrów do góry wymaga ogromnego fizycznego wysiłku. Nigdy nie była wyjątkowo wysportowana, ale na litość boską... wszystko ma swoje granice. Gimnastyka sprawia, że łapie totalnego doła. A jeżeli tak już zostanie? Co wtedy ? Dzieci, dom, praca, studia... jak to wszystko poukłada ? Telefon się urywa. Bliscy, znajomi, wszyscy powtarzają, że będzie dobrze, że z tego wyjdzie ... banały, no ale co mają mówić. Nie ogarnia ! Tego jest już za dużo nawet na taką stonkę jak ona.

Wieczorem pozwolono jej w końcu wziąć prysznic. Pani pielęgniarka zapakowała ją i cały jej majdan na wózek i pojechały. No i znowu dół... Puściły nerwy i łzy popłynęły jak wodospad. Najwidoczniej kobieta wiedziała, że tak może być. Wszystko wcześniej przygotowała. Zanim zdążyła cokolwiek pomyśleć, było po kąpieli. Doskonale wiedziała, że pielęgniarki są tam od tego, żeby pomagać. Ale co ona tu robi ?
Emocje pomału z niej zeszły i zaczęła przyglądać się łazience. Wejście pod prysznic jest bezpośrednio z korytarza. Przez to pomieszczenie przechodzi się do toalety (niby są drzwi, ale ktoś wyciągnął klamkę) i dalej wychodzi bezpośrednio na korytarz. Kto ma ochotę i sprawne nogi może sobie pobiegać w kółeczko. I gdzie tu miejsce na trochę intymności ? Pełna koedukacja ze wszech stron.
Pielęgniarka zauważyła z jakim zainteresowaniem przygląda się drzwiom i powiedziała:
- Tak to tutaj jest, (pi,pi,pi.... nie do powtórzenia).

Nieźle rozbawiła je ta sytuacja.Pierwszy raz od kiedy tu trafiła udało jej się zapomnieć, chociaż na moment, o strachu i niemocy. I kto by pomyślał... wszystko za sprawą koedukacji ;-)

czwartek, 26 listopada 2015

Do boju !

Właśnie dowiedziałam się, że znowu jestem w "czarnej dupie". Ale wiecie co? Obiecałam sobie, że ten stan potrwa maksymalnie do jutra. Trzeba brać się w garść i dalej walczyć o każdy dzień. Bo mam dla kogo !!!

Od jutra zaczynam kolejną bitwę, wytyczam kolejne szlaki  i mam nadzieję, że znowu trafię tylko na tych uczciwych i dobrych ludzi.
Wielu uważa, że to gatunek na wymarciu, ale ja wciąż twierdzę, że jeszcze istnieje ;-)
Czego życzę sobie i wszystkim innym :-)