Rozumiem,
że nieszczęścia chodzą parami , ale ile takich par może być
jednocześnie ? Co i ile jeszcze ? Dobrze, do jednej z tych par
zdążyłam (a właściwie nie miałam wyjścia) już się
przyzwyczaić i prawie już ją zaakceptować, że jest i zawsze ze
mną będzie. Że mam "przyjaciela" do końca życia, że
ten jest naprawdę prawdziwy i nigdy mnie nie zostawi ;-)
Ale reszta
? To już delikatnie mówiąc przesada.
A
swoją drogą... wierzycie w zauroczenia i przekleństwa ? W to, że
ktoś rzuci urok, czar i to działa ? Brzmi irracjonalnie, wiem, ale
coraz częściej zaczynam się nad tym zastanawiać.
Kiedyś
wspomniałam o tym swoim przyjaciołom ze wschodu. Oni w to wierzą.
Tam wszyscy wciąż w to wierzą i na porządku dziennym są tzw.
baby. Czy u nas też są jeszcze tacy ludzie ? Tacy odczyniacze zła
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz