Każdy z nas, ci w słusznym wieku, pamięta czasy obowiązkowej nauki języka rosyjskiego. Czy w waszej szkole też pisaliście listy do dzieciaków zza wschodniej granicy ?
U nas był szał .-) Pani Zosia zarządziła akcję i pisaliśmy "pisma". Właśnie wtedy poznałam pewną rodzinę. Okazali się cudownymi ludźmi.
Przymusowa nauka języka rosyjskiego (choć ja bardzo to lubiłam i uczyłam się zupełnie "nie za karę"), komuna na ulicach ... a ja (dzięki temu i wbrew wszystkiemu) zyskałam prawdziwych przyjaciół !!!
Wiele lat nie miałam z nimi kontaktu. Kilka dni temu udało mi się ich odzyskać. Jedni odeszli, inni się urodzili... jak to w życiu. Jednak przyjaźń przetrwała te wszystkie lata. I jest pięknie :-)
Przymusowa nauka języka rosyjskiego (choć ja bardzo to lubiłam i uczyłam się zupełnie "nie za karę"), komuna na ulicach ... a ja (dzięki temu i wbrew wszystkiemu) zyskałam prawdziwych przyjaciół !!!
Wiele lat nie miałam z nimi kontaktu. Kilka dni temu udało mi się ich odzyskać. Jedni odeszli, inni się urodzili... jak to w życiu. Jednak przyjaźń przetrwała te wszystkie lata. I jest pięknie :-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz