Obserwatorzy

piątek, 18 marca 2016

Małgoś, jesteś wielka !!!

Nie pamiętam już co i kiedy dostarczyło mi takich emocji jak dziś.

8 marca odebrałam telefon z salonu fryzjerskiego, z którego usług od dawna korzystam. Pani złożyła życzenia i powiedziała, że w związku z Dniem Kobiet mają dla mnie niespodziankę - pakiet usług. Wysłuchałam wszystkiego z niemałym zdziwieniem i zapytałam, w której ukrytej kamerze będę. Miłe było to co mówiła, jednak z jakiej racji ja ? Dlaczego chcą odwiedzić właśnie mnie ? Odezwał się we mnie "niewierny Tomasz". Ale skoro zadzwonili z telefonu firmowego... być może jest coś na rzeczy.
Dzisiaj do moich drzwi zapukała ekipa najlepszych fachowców z salonów fryzjerskich EWA  (swoją drogą pozytywnie zakręceni, ludzie bardzo mili i serdeczni).  No i się zaczęło. Fryzjerzy, kosmetyczka... pełny relaks. Okazało się, że ta cała akcja to sprawka mojej koleżanki Małgosi. To Ona to wszystko zorganizowała. Nie potrafię dobrać odpowiednich słów, którymi mogłabym trafnie opisać emocje, które mi towarzyszyły (do tej pory ciśnienie sięga zenitu). 
Małgoś, jesteś wielka !!!


Kolejny raz przekonałam się, jak wspaniałych ludzi mam wokół siebie. Nie tylko rodzinę, ale i przyjaciół. Wszyscy bezinteresownie i od serca pomagają mi walczyć o każdy dzień, każdy uśmiech, dostarczają kolejnych pozytywnych emocji... Nawet jeżeli przegram kolejną bitwę to wiem, że wojna trwa nadal i nigdy nie będę na przegranej pozycji. Bo jesteście ze mną !

czwartek, 17 marca 2016

Zależności jest wiele.

 
Czy istnieje wyraźna zależność słuchania muzyki, a właściwie głośności jej słuchania i nastroju danej chwili ??? Oj na pewno ...


Z muzyką jak z pogodą. Albo lubisz deszcz, albo słońce, albo burze, albo ciszę przed nią ... muzyka po prostu jest. Każda jest dobra, byleby była prawdziwa !
Chcesz mnie wkurzyć włącz muzykę, chcesz uspokoić włącz muzykę ...

 Ameryki nie odkrywam, ale tak mnie jakoś naszło. Czasami człowieka nachodzi myślenie o tym czy owym i wtedy trzeba to wykorzystać. Wykorzystać czas, w którym, póki co, myślenie jeszcze nie boli. A patrząc na niektóre osoby mam wrażenie, że nie każdemu było to dane (no tak bez bólu).

 
To na pewno zupełnie inna zależność niż ta pomiędzy hodowaniem grubej (d)upy przy pomocy ciasta mamusi, ale zawsze jakaś ;-)

środa, 16 marca 2016

Bo czy ten Ktoś istnieje ?







 
Taki piękny prezent podarowało nam Morze Północne . Dokładnie w takiej wersji, jaką widać na zdjęciu. Poukładane wg wzoru ? Logiki ? Może to jakiś znak ?

Coraz częściej zastanawiam się nad tym, że jest jednak ktoś, że znów ten Ktoś jest. Stoi tuż za nami, nad nami, obok nas, zna nasze myśli... Ktoś, kto nas chroni i dodaje siły do walki z tym całym cywilizowanym burdelem.

wtorek, 15 marca 2016

No to ... cel, pal !

Co robić, kiedy już masz ich serdecznie dosyć i wiesz, że najprawdopodobniej nic ciekawego nie mają ci już do powiedzenia ? Otwierasz kosz na śmieci, celujesz ... jest ! za 3 punkty. Gortat byłby z Ciebie dumny. 


Bo jakbyś nie szalał, co byś nie robił ... głową muru nie przebijesz.



poniedziałek, 14 marca 2016

O wyższości zdrowego żywienia nad ciastem mamusi ;-)

No i znów piąta, może... nie, nie przyjdzie. Już go szukam od dwóch godzin, tzn tego snu, ale ma mnie najwidoczniej głęboko w nosie.
Zaparzyłam kawę a do tego,co mi tam, kawałek pysznego ciacha. Tak wiem, huk kalorii, samo zdrowie. Ale raz nie zawsze a ciasto mamy, więc jestem usprawiedliwiona (jeszcze kilka razy sobie to powtórzę i chyba uwierzę).
Bo jak tu spać kiedy o godzinie 3.40 dostajesz sms o treści "Spokojnej nocy"? Toż to już początek dnia. Oczami wyobraźni widzisz odbijające się w roletach okiennych słońce, w żywopłocie jazgoczą poranne ptaki, nawet kogut u sąsiada za chwilę zacznie dawać koncert. Powinno być raczej "Dzień dobry. Miłego dnia". Tudzież, patrząc na moje dzisiejsze samozdrowe posiłki przed świtem "Co zjesz na śniadanie ?" Ohoooo, chyba mnie poniosło z tym śniadaniem...
Tak, normalni ludzie o tej porze śpią i nie wymyślają farmazonów o wyższości zdrowego żywienia nad ciastem mamusi ;-)


niedziela, 13 marca 2016

"...step by step ... z dołka psychicznego..."

Wiem... bardzo dawno mnie tutaj nie było... Dowiedziałam się, że wiele osób, które czyta moje teksty płacze... a wcale nie o to mi chodziło.
Chociaż czasami warto sobie tak po prostu poryczeć.


Jednak jak by tego nie nazywać - nie miałam najmniejszego zamiaru nikogo zasmucać, zasmucić, a już broń Panie Boże nie pozwalam nikomu rozczulać się nade mną i sytuacjami tu opisywanymi. Wszystko co się tu wydarza to samo życie. Raz jest wesołe i radosne, przynosi całe pokłady szczęścia, pozytywnych emocji a raz... zupełnie i generalnie do dupy. Tak to już ktoś zaprojektował.


"Na poziomie emocji jesteśmy wściekli na chorobę,lekarzy, przypadek. Trzeba uchwycić się za uzdę i powiedzieć sobie: "Stop, przestań panikować. Jak jesteś wierzący to nie daj się zepchnąć w otchłań rozpaczy, która może być destrukcyjna, ale po drabince step by step z tego dołka psychicznego wychodź, żebyś zachował godność i wiarę"". (ks. Jan Kaczkowski, "Życie na pełnej petardzie").