Obserwatorzy

niedziela, 13 października 2024

Powroty

Dawno mnie tutaj nie było.  Choroba dosyć długo pozwalała mi o sobie zapomnieć (raz mniej, raz więcej - zawsze to coś). 

Kilka dni temu znowu dała o sobie znać.  Przywaliła mi siarczyście, totalnie rozkładjąc na łopatki. 

Kolejne kroplówki kapały a ona szalała w swojej upartości zupełnie nic sobie nie robiąc z tego, że totalnie rozwala mój system. 

Łóżko obok leżała kobieta totalnie odcięta od rzeczywistości i zdana na pomoc drugiego człowieka. Przerażało mnie to bo zdaję sobie sprawę, że tak mogę wyglądać za jakiś czas. Nie muszę, ale mogę... takie to dziadostwo. Ale wiecie co ? Ten strach, panikę przekułam w coś dobrego. W postanowienie, że będę robić wszystko co tylko mi się uda, aby tak się nie stało,  a przynajmniej nie za szybko .

Mam wsparcie w najbliższych, w przyjaciołach i znowu zaczynam wierzyć,  że mi się uda.





Może będę nóżki do potupania, może opuchnięte giry w trampkach. A może skończy się gdzieś po środku... czas pokaże. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz