Dawno mnie tutaj nie było. Choroba dosyć długo pozwalała mi o sobie zapomnieć (raz mniej, raz więcej - zawsze to coś).
Kilka dni temu znowu dała o sobie znać. Przywaliła mi siarczyście, totalnie rozkładjąc na łopatki.
Kolejne kroplówki kapały a ona szalała w swojej upartości zupełnie nic sobie nie robiąc z tego, że totalnie rozwala mój system.
Łóżko obok leżała kobieta totalnie odcięta od rzeczywistości i zdana na pomoc drugiego człowieka. Przerażało mnie to bo zdaję sobie sprawę, że tak mogę wyglądać za jakiś czas. Nie muszę, ale mogę... takie to dziadostwo. Ale wiecie co ? Ten strach, panikę przekułam w coś dobrego. W postanowienie, że będę robić wszystko co tylko mi się uda, aby tak się nie stało, a przynajmniej nie za szybko .
Mam wsparcie w najbliższych, w przyjaciołach i znowu zaczynam wierzyć, że mi się uda.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz