Zmiana
szpitala, lekarza prowadzącego czy personelu medycznego to zawsze
duży stres. Pewnie nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich, którzy
mają tą cudowną przyjemność korzystania z dobrodziejstwa naszej
polskiej służby zdrowia. I tu Was zadziwię (a może i nie). Nie
piszę tego, żeby na nich narzekać, żeby mówić, jacy to są źli
i niedobrzy i tylko zależy im na kasie pacjenta. Otóż nie. U mnie znowu nudy. Piszę, żeby ich pochwalić. A raczej pochwalić się Wam
jakie mam szczęście. Znowu trafiłam na dobrych ludzi. Lekarz się
uśmiecha, ma czas dla pacjenta, piguły bez problemu ganiają z tobą
po korytarzu aż koła piszczą na zakrętach, panie salowe smarują
kanapki a pan ordynator, teoretycznie gbur z "pokerfejsem"
zaczyna się uśmiechać i przemawiać do ciebie ludzkim głosem.
Kiedyś pomyślałabym zapewne, że to nic takiego i żadna łaska,
jednak teraz wiem, jakie to ważne. Jak ważne jest wsparcie i
uśmiech drugiego człowieka :-)
Uśmiechajmy
się do siebie. Uśmiech naprawdę wraca !!! (nietestowane na
zwierzętach, przetestowane na gburnych i chmurnych ludziskach).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz