Obserwatorzy

poniedziałek, 30 maja 2016

Bo ręce służą do chodzenia.

Miliony myśli łazi mi po głowie ... ból dokucza coraz bardziej. Staram się jednak przesuwać te złe na zupełnie inny tor. Trudne zadanie, ale czasami się udaje.

Już za kilka dni spotkanie klasowe. Dwadzieścia pięć lat po maturze. Całe ćwierć wieku. Brzmi nieźle, co ? Tak odlegle jak co najmniej epoka kamienia łupanego. Prawie nikogo przez te wszystkie lata nie spotkałam (z tego co się orientuję, to nie tylko ja). Niby nie ma tremy a jednak jest. Może nie do końca trema, ale emocje, po trosze ciekawość ... Dzięki portalom społecznościowym dowiadujemy się o sobie co nieco, jednak nie wszystko i nie o wszystkich. Może i dobrze. Tematów do wspomnień i rozmów na pewno nie zabraknie.
Podejrzewam, że niejedna z nas zamawia wizytę u fryzjera, kosmetyczki a w tzw międzyczasie biega po sklepach w poszukiwaniu odpowiedniej kreacji ;-)
I bardzo dobrze. 

Należy w pełni korzystać ze zdrowych nóg tak długo, jak tylko jest to możliwe. Bo czasami przychodzi dzień, w którym ... ręce służą do chodzenia.



środa, 25 maja 2016

Kolejny piękny dzień :-)

Tak, wiem... systematyczności na tym blogu to Ty nie doświadczysz, drogi czytelniku. Mam jednak nadzieję, że zostanie mi to kiedyś wybaczone ;-)

Po ostatniej akcji "fryzjer" zamieściłam wpis na portalu społecznościowym. Adresowany był do osób z naszej, lokalnej społeczności. I co ? I okazało się, że nie ma wśród nas osób potrzebujących wsparcia, pomocy, że wszyscy są zdrowi i szczęśliwi. Naprawdę w to wierzycie ? Bo ja nie ! Tylko dlaczego nie potrafimy o tym mówić ? Dlaczego nikt z nas nie widzi, że gdzieś po sąsiedzku kobieta czy facet od dawna nie wychodzą z domu ? Może potrzebują właśnie kogoś takiego jak Ty, kto wyciągnie do nich rękę ? Doskonale rozumiem, że nie odezwały się osoby potrzebujące takiego wsparcia. Bardzo trudno jest się do tego przyznać, mówić o chorobie i o tym, że kompletnie sobie z tym nie radzimy. Ale rodzina czy sąsiedzi ? Oni na prawdę tego nie widzą ?
Tak, wiem, organizowane są wielkie akcje, piękne i na prawdę poruszające serce. Jednak nie do końca o taką pomoc mi chodziło. Nie o zbiórkę pieniędzy na leczenie, ale o chwilę rozmowy, o bycie przez moment z kimś, kto tego na prawdę potrzebuje.
W żadnym wypadku nie chcę tutaj nikogo osądzać, nie twierdzę również, że nie interesuje nas to, co dzieje się dookoła. Czasami jednak może warto zrobić coś tak zupełnie bezinteresownie ? Sprawić, że ktoś poczuje się znowu potrzebny i wrócą mu siły do walki o jutro ?
Zrobiło się troszkę smutno i nostalgicznie ... ale mimo wczesnej pory słońce wygląda zza chmur, będzie piękny dzień. Kolejny piękny dzień na własnych nogach :-)